- Używam wyłącznie szmacianą torbę na zakupy (rocznik 2011)
- Nie korzystam (w żadnym przypadku) z tzw. reklamówek foliowych
- Zwracam uwagę na podobne towary ale zapakowane w inne opakowania. Np. przyprawy (pieprz mielony, majeranek itd.) pakowane są przez jedne firmy w opakowania niby papierowa ale foliowane, a innych firm po prostu papierowe. Ciekawostka: mój ulubiony papier toaletowy pakowany po 12 rolek ostatnio zaczął być sprzedawany w papierowym opakowaniu
- W supermarkecie warzywa wkładam do koszyka (luzem) i przy kasie kładę je na taśmie (i nikt nie protestuje!).
- Zbieram deszczówkę na swojej posesji do podlewania ogrodu (z domu, garażu i drewutni)
- Tworzę tzw. domki dla owadów, karmniki dla ptaków i zawieszam je w ogrodzie
- Oszczędzam wodę z kranu
- Wyłączam oświetlenie w pomieszczeniach, które opuszczam
- Mam dobrze ocieplony dom i dobre szyby w oknach. Ponadto dom jest tak ustawiony, że największą powierzchnię mają okna na południowej i zachodnie stronie. Po stronie północnej nie mam w ogóle okien.
- Oczko wodne na ogrodzie (służące mojej rodzinie, służące owadom, służące ptakom) zasilane jest z rynny domu
- Torby foliowe, których nie mogę uniknąć przechowuję i używam wielokrotnie (np. do mrożenia)
- Gdy mój młody pies "potrzaskał" moje sandały młodymi ząbkami, to naprawiłem samodzielnie sandały i noszę je od miesięcy (postąpiłem wbrew sugestii żony, żebym kupił sobie nowe sandały). Podobnie postąpiłem z plecakiem nadgryzionym w dżungli na Borneo przez dzikie szczury leśne. Naprawiłem i zawsze gdy go zakładam, to mam poczucie satysfakcji, że go nie wyrzuciłem
- Nie kupuję wody pitnej w sklepie. Tzw. kranówka w Poznaniu ma tę samą jakość!
- Gdy ktoś z rodziny kupi wodę w butelce plastikowej (teściowa), to używam tę butelkę wielokrotnie np. podczas spacerów po górach
- Segreguję śmieci i zwracam uwagę na to, jak oznakowane jest opakowanie plastikowe. Do recyclingu nadają się jedynie opakowania oznakowane jako "1" lub "2" (pozostałe: 3,4,5,6 i 7 nie są recyclingowalne). Przykładowo nie da się kupić margaryny do smarowania chleba w opakowaniu z numerem "1" lub "2". Czyli takie opakowanie w najlepszym razie zostanie spalone w spalarni śmieci.
- Jeśli podczas żeglarskich wakacji po jeziorach zgubię coś w jeziorze (zdarzyło mi się zgubić np. szmatę do mycia pokładu), to wówczas mam w sobie nakaz moralny skutkujący zebraniem ze sobą wielu cudzych śmieci (jeden mój = 10 cudzych)
- Nigdy idąc w góry lub do lasu nie zostawiam choćby skrawka śmiecia po sobie. Wielokrotnie wracam ze spaceru, lasu, z gór ze śmieciami (plastik, szkło, metal) po innych "turystach"
- W swojej okolicy mam świetną trasę na spacery z psem (trasa od domu aż do rzeki Warty - ok. 4 km w jedną stronę). W 2019 roku chodząc tą trasą zauważyłem mnóstwo śmieci (butelki puszki, worki foliowe, opakowania po rozmaitych snickersach itd.). Zabierając ze sobą po 2-3 śmieci w ciągu ok. 30 spacerów doprowadziłem do tego, że cała trasa została kompletnie pozbawiona śmieci. Naprawdę da się!
- Moje bioodpady w większości trafiają na kompostownik na ogrodzie, w którym powstaje (wytworzona po miesiącach) ziemia kompostowa
- Mam na ogrodzie rabaty warzywne, szklarnię i rabaty zielne. Bez chemii, konserwantów.Taka uprawa ziół i warzyw jest droższa niż w supermarkecie, ale sprawia przyjemność, jest świeża i osiągalna wtedy, kiedy ma się ochotę takie warzywa czy zioła użyć.
- Pobliskie przedszkole jesienią wystawia na zewnątrz kilkadziesiąt worków z liśćmi z drzew. Zabieram część z tych worków i tworzę przez ok. 9 miesięcy tzw. ziemię liściową. Jest to bardzo dobry naturalny nawóz.
- Obierki po warzywach (marchew, pietruszka, seler) dodaję do karmy psa
- Nie marnuję żywności (z zasady; żeby przeciwdziałać marnotrawstwu wody; z ekonomicznej oszczędności; z moralnego nakazu nie marnowania istot które zostały poświęcone żebym tę żywność miał). Jak słyszę, że Grecy zostawiają część posiłku na talerzu, żeby pokazać, że im smakowało, to mi się motorek logiczny w mózgu zapycha piaszczystym miałem bezsensu.
- Mam w domu klimatyzację, ale w większości przypadków wystarczy zadbać o właściwe reagowanie na warunki zewnętrzne, np. odsłonięcie okien nasłonecznionych (zima, zimno) i zasłonięcie okien nasłonecznionych (lato, upał).
- Nie kupuję urządzeń, które mogą mi się przydać. One muszą być niezbędnie potrzebne, żebym je kupił. Generalnie urządzenie musi się zepsuć i być już nie do naprawienia, żebym kupił nowe.
- Racjonalizuję korzystanie ze zmywarki do naczyń. Staram się myć naczynia bezpośrednio po posiłku (w miarę możliwości bez użycia detergentów)
- Zamiast kupić urządzenie do strzyżenia krzewów (których mam może ze 20) poszukałem wśród znajomych i pożyczyłem (cała operacja strzyżenia trwała 1/2 godziny i będę potrzebował tego urządzenia za pół roku)
- Notatki robię na białych stronach po kalendarzach lub na czystych stronach drukowanych kiedyś dokumentów (np. pracach dyplomowych studentów).
- Wydruki na mój użytek również robię na drukarce na czystych stronach wydrukowanych kiedyś dokumentów
- Jeśli gdzieś można dojść pieszo zamiast pojechać samochodem, to tak robię. Jeśli można dojechać komunikacją miejską zamiast samochodem, to tak robię.
- Zaplanowałem sobie w 2017 roku, że w 2020 roku założę farmę fotowoltaiczną na dachu domu. I tak zrobiłem. Od kwietnia 2020 roku mam 9,36 kW paneli fotowoltaicznych z możliwością rozbudowy o kilka kilowatów.
- Z chwastami walczę na ogrodzie głównie mechanicznie. Mam odpowiedni przyrząd do tego celu.
- Od niedawna zamiast tępić chwasty środkami chemicznymi używam mieszanki wody, soli i octu.
Jeśli możesz naprawić coś (ubiór, sprzęt AGD itp. itd.) zrób to zamiast kupować nowy!
Nie kupuj ciuchów, bo są ładne. Muszą być Ci potrzebne!
Kosmetyki można kupować bez opakowań! Naprawdę! Kosmetyki można również robić samemu.
Jeśli możesz pojechać to nie leć! Jeśli możesz dojść to nie jedź!
Pomyśl o swoim stylu życia. Jeśli chodzisz ćwiczyć na siłowni, to grzeszysz ekologicznie na wiele sposobów:
a) w siłowni używany jest sprzęt na prąd: bieżnia + oświetlenie + ogrzewanie (gdybyś biegał po lesie, to nie zużywałbyś go)
b) dla utrzymania swojej kondycji zużywasz więcej żywności (a to oznacza więcej CO2)
c) może zamiast jeść i potem spalać kalorie lepsze podejście to nie jeść niepotrzebnie
Jeśli możesz to przeczytaj, co napisał Thomas Piketty ("Kapitał w XXI wieku") lub Kate Raworth (degrowth, ekonomia pączka w książce "Donut Economics: Seven Ways to Think Like a 21st-Century Economist")
Prosiłbym jeszcze Świat (a zwłaszcza Unię Europejską), żeby wymusiła podobną do mojej dbałość o środowisko na firmach typu Coca-Cola (kiedyś potrafiła sprzedawać swój kultowy napój w zwrotnych szklanych butelkach) i milionom podobnych producentów generującym plastikowe opakowania-śmieci i mających to kompletnie w dupie.
I producentom rozmaitych wyrobów, których żywotność jest zaprojektowana (!) tak, żeby po pewnym (krótkim) czasie zmusić konsumenta do powtórzenia kupna tego czegoś. Co więcej: zaprojektowanych tak, żeby nie dało się ich naprawić (albo żeby nie opłacało się ich naprawić).
Jeśli możesz to przeczytaj, co napisał Thomas Piketty ("Kapitał w XXI wieku") lub Kate Raworth (degrowth, ekonomia pączka w książce "Donut Economics: Seven Ways to Think Like a 21st-Century Economist")
Prosiłbym jeszcze Świat (a zwłaszcza Unię Europejską), żeby wymusiła podobną do mojej dbałość o środowisko na firmach typu Coca-Cola (kiedyś potrafiła sprzedawać swój kultowy napój w zwrotnych szklanych butelkach) i milionom podobnych producentów generującym plastikowe opakowania-śmieci i mających to kompletnie w dupie.
I producentom rozmaitych wyrobów, których żywotność jest zaprojektowana (!) tak, żeby po pewnym (krótkim) czasie zmusić konsumenta do powtórzenia kupna tego czegoś. Co więcej: zaprojektowanych tak, żeby nie dało się ich naprawić (albo żeby nie opłacało się ich naprawić).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz